środa, 13 sierpnia 2008

13 sierpnia

12 sierpnia, wtorek,

A to było wczoraj. To co ja porabiałem? Rano jak zwykle nastawiłem sobie budzik na 6 rano. I oczywiście wstałem... o 7.50 :) Przynajmniej do pracy na 9.00. W pracy o... 9.10 :P To samo co codziennie robię, siedzę przy Bloombergu, czytam i piszę, tłumaczę. W międzyczasie na konferencję Seco/Warwick poszedłem. Do Sheratona. ^_^ Zjadłem sobie troszkę - dwie bułeczki słodkie, jajeczko, miodzio było.

Po pracy do domciu - 503 z przesiadką do metra. W trakcie czytanie Haruki Murakamiego "Ślepa Wierzba i Śpiąca Kobieta".

W domu wkurzył mnie kot. Zamiast poświęcić mu uwagę, wszedłem do pokoju, aby się rozebrać, bo cały mokry byłem. A co na to kot? Kot stanął na środku pokoju, popatrzył się na mnie i zrobił kupę. Musiałem go umyć, co mu się wybitnie nie podobało, ale nie miał wyjścia. :) Szczęście w nieszczęściu, że się załatwił na parkiet, a nie np. na łóżko czy ubrania.

Zacząłem sprzątać. Zabrałem się za szafkę pod szufladą z dokumentami. Wyrzuciłem tyle rzeczy, że zapełniłem całe pudło, w którym poprzednio był... sedes :) A później poszedłem spać.

A zapomniałem, w międzyczasie obejrzałem sobie (z przyspieszeniem co bardziej denerwujących dłużyzn) dwa filmy.

Podsumowanie:
--------------------------
Książeczka: Haruki Murakami "Ślepa Wierzba i Śpiąca Kobieta"
Film: "Powrót do Przyszłości II" oraz "Powrót do Przyszłości III"

Życie słomianego wdowca - plusy i minusy

Jeszcze tylko 2 dni będę słomianym wdowcem. Z jednej strony to fajna sprawa. Łózko jest całe dla mnie, jedzenia na dłuzej w domu starcza, mozna siedziec dluzej przed TV czy komputerem :)

Ale ta sytuacja ma wiecej minusów - ja przynajmniej tak sądzę.

Po pierwsze, sprzątanie - niby jedna osoba powinna robić mniej bałaganu, a tak nie jest. Robi tyle samo, ale za to sama musi to sprzątać. Ponadto jak się jest z drugą osobą. to jednak nie chce się człowiek skompromitować przed drugą osobą, w związku z czym sprząta się uważniej.

Po drugie, odżywianie. Będąc samemu nie zwraca się tak bardzo na to, co się je, a we dwójkę jakoś tak bardziej. Zazwyczaj jada się samemu to, co akurat uda się znaleźć w lodówce, bądź w szafce na półce. Szczerze, to od początku sierpnia nie zrobiłem jeszcze do domu żadnych zakupów, w związku z czym lodówka wygląda tak, jak lodówka z napojami w sklepie w upalny dzień w miejscowości nadmorskiej po przejściu grupy kolonistów :)

Po trzecie, nuda. Szczerze powiem, ze zupełnie inaczej się człowiek czuje, jeśli wychodzi z domu i zegna się z ukochaną osobą, a potem wie, ze ten ktoś na niego czeka. Az się chętniej wraca do takiego miejsca. Dobrze przynajmniej ze mam kota, który jest taki przytuliński :)

Po czwarte, wcale nie najważniejsze, ale jednak ważne, seks. Tak, brakuje mi seksu. Dwa tygodnie przerwy to zdecydowanie za dużo. Po prostu człowiek jak raz zakosztuje, to nie chce przestać. A jeszcze jak się kocha z ukochaną, to już w ogóle.

Najgorsze to na koniec... po prostu tęskni się bardzo.

poniedziałek, 2 czerwca 2008

Gdzie są moje spodnie????!!!!

No to zaczynamy... Dlaczego akurat bloga o swoim życiu zaczynam od dzisiaj? A to dlatego, że każdy dzień na taki początek jest równie dobry i nie należy się tutaj doszukiwać żadnych podtekstów. Ot, tak, po prostu, nagle zachciało mi się pisać bloga to wszedłem sobie i voila - zaczynam.

Co w sumie porabiam? Żyję normalnym życiem ze swoją dziewczyną, Asią, oraz kotem - Bazyliszkiem. Kot to rudy Maine Coon.

Ranek przebiegał pod znakiem znanego wielu niesamotnym mężczyznom scenariusza pod tytułem "Dlaczego ja robię wszystko na ostatnią chwilę" z dodatkiem "Nie mogę niczego znaleźć" oraz "Gdzie są moje spodnie????!!!!" w połączeniu z wątkami z "Jak mnie dzisiaj wszystko denerwuje". Otóż po prostu moja Asia miała dzisiaj kolokwium, jak zwykle za długo czasu poświęciła na przygotowania rano, potem nie mogła znaleźć ciuchów, etc. No, po prostu klasyka.

Ranek spędziłem na graniu w "Wiedźmina". Dawno żadna gra nie wywołała u mnie takich emocji. Graficznie - nawet na totalnie low-detalach - po prostu wymiata. Znakomity voice acting, ciekawa fabuła, no i te karty kolekcjonerskie, mrrrr :)

Później trzeba było się ubrać i pojechać do pracy. A tam nudno, bo taka ładna pogoda na zewnątrz, a w środku spokój. Spać się chce. A przede wszystkim jeść.